Warunki atmosferyczne w Melbourne nie były wymarzone. Duże zachmurzenie, temperatura dochodząca do 23 stopni Celsjusza. Na tor jako pierwsi wyjechali kierowcy Force India. Niedługo później z garażów zaczęli wyjeżdżać pozostali kierowcy. Rywalizację czas zacząć. Czołówka kręciła czasy na twardych oponach. Na fotelu lidera zmieniali się między sobą Sebastian Vettel, Mark Webber i Fernando Alonso. Robert Kubica znajdował się na jedenastej lokacie.
Wprawdzie Kubica wspominał, że na torze Albert Park w Melbourne, Renault ma sznse na dobry wynik, to jednak nikt nie spodziewał się tego, że R30 odpali tak szybko. Na porannym treningu polski kierowca okazał się bezkonkurencyjny i z czasem 1.26,927 uplasował się na pierwszym miejscu.
Pamiętacie ile niepewności wiązało się ze startem teamu Renault w nowym sezonie? Te przepychanki dotyczące nowego właściciela, niedomykający się budżet, groźba wycofania. Było tego trochę. Wygląda jednak na to, że mimo pechowego startu w pierwszym wyścigu sezonu 2010, Renault może być ciągle atrakcyjnym kąskiem dla potencjalnych reklamodawców.
Czy można wymarzyć sobie lepszy początek sezonu dla Fernando Alonso, który debiutując w barwach Ferrari sięga po laury zwycięstwa? Z pewnością po bardzo udanych treningach i kwalifikacjach, taka sytuacja była do przewidzenia, ale to nie Hiszpan wyszedł z pierwszego zakrętu jako lider wyścigu.
Całkiem przyzwoicie rozpoczął się dla Roberta pierwszy weekend nowego sezonu. Polski kierowca pewnie przeszedł pierwszą i drugą część kwalifikacji. Małe kłopoty z bolidem i wpadka w Q3 na 16-tym zakręcie, spowodowały że Robert ostatecznie uplasował się na 9-tym miejscu z przyzwoitym czasem 1.55,885. Z dobrą strategią i równą jazdą Kubica może realnie myśleć o 4-5 miejscu.